Cud w Beskidzie

June 28th, 2007

Dzieje się cud. To, czego nie można było dokonać na Sądecczyźnie i Limanowszczyźnie przez dziesięciolecia, obiecują w ciągu najbliższych sześciu lat „wyczarować” nasi przedstawiciele w Sejmiku Województwa Małopolskiego. Chcą wybudować obwodnice Nowego i Starego Sącza, Podegrodzia i Muszyny, wyremontować trasę z Mszany Dolnej do Lubnia, stworzyć w Nowym Sączu centrum onkologiczne, przebudować tory, aby mogły po nich jeździć pociągi–błyskawice i każdego gimnazjalistę wyposażyć w laptopa.
To nie żart! Wicemarszałek sejmiku, sądeczanin Leszek Zegzda (PO), poinformował, że w ciągu najbliższych sześciu lat Sądecczyzna stanie się wielkim placem budowy. Łączna wartość inwestycji, które mają być zrealizowane w naszym regionie wynosi 220 mln zł!
Co ciekawe – wieloletni plan inwestycyjny, w którym umieszczono wszystkie wyżej wymienione przedsięwzięcia, zjednoczył ponad politycznymi podziałami PO i PiS.
– We wtorek na wspólnym posiedzeniu komisji rozwoju i komisji budżetu wydaliśmy pozytywną opinię dla propozycji zarządu województwa dotyczących tego planu. Jest szansa, że 9 lipca sejmik jednogłośnie zaakceptuje dokument – powiedział wczoraj Witold Kozłowski, sądecki reprezentant Prawa i Sprawiedliwości w małopolskim parlamencie.
Na zadane przez „Gazetę Nowosądecką” pytanie, skąd wziąć owe 220 milionów na obwodnice, laptopy, tory i inne inwestycje planowane z wielkim rozmachem padła odpowiedź: z funduszy unijnych.
Obaj panowie są niemal pewni, że setki milionów euro–dotacji są w zasięgu ręki.
– To wszystko jest absolutnie realne – zapewnia Witold Kozłowski. – Wszyscy bardzo intensywnie pracujemy nad kształtem wieloletniego planu inwestycyjnego, aby o niczym co ważne nie zapomnieć. Nie ma mowy o politykowaniu, gdy w grę wchodzą tak ważne dla regionu sprawy.
Na samo tylko nowosądeckie centrum onkologiczne (wraz z wyposażeniem) plan zakłada wydatek rzędu 40 mln zł. 10 milionów ma kosztować budowa imponującej galerii sztuki „przy bursztynowym szlaku”, 30 milionów – obwodnica Podegrodzia, 15 mln zł – Muszyny.
– Uzgodniliśmy także z władzami miasta Nowego Sącza, że czas skończyć z przeciąganiem kontynuacji budowy nowosądeckiej obwodnicy. Wybudujemy ją razem. To będzie zupełnie nowa droga biegnąca wzdłuż wałów Dunajca z przeprawą przez rzekę w dzielnicy Zabełcze w stronę Heleny – powiedział Zegzda na konferencji prasowej.
Wyraził także nadzieję, że uda się przeprowadzić kapitalny remont torów.
– Chodzi o to, aby pociągiem można było przemierzyć trasę z Nowego Sącza do Krakowa najwyżej w dwie godziny – wyjaśnił.
Najszybszą trasą samochodową ze stolicy Beskidu Sądeckiego do stolicy Małopolski ma stać się natomiast droga przez Mszanę Dolną.
– Na tę trasę złożą się szybka obwodnica Podegrodzia, wyremontowana droga z Mszany do Lubnia oraz dwupasmowa „zakopianka” – tłumaczy Kozłowski.
Plan inwestycyjny zakłada także, że najdalej za 2–3 lata nawet najmniejsza wioska w regionie będzie miała dostęp do szerokopasmowego, szybkiego internetu, a każdy małopolski gimnazjalista zasiądzie w szkolnej ławie mając przed sobą laptopa.
iwona kamieńska

Autor artykułu:

Atak na policjanta

June 27th, 2007

Policjant, który wykonywał obowiązki dzielnicowego w osiedlu Barskie w Nowym Sączu wrócił do radiowozu zaparkowanego przy ul. Broniewskiego i stwierdził, że w samochodzie przebite zostały dwie opony. Wtedy otrzymał od oficera dyżurnego komendy informację, że przy jednym z bloków w stojącej tam grupie osób młody mężczyzna popisuje się umiejętnościami w rzucaniu nożem. Policjant podszedł do 10–osobowej grupy młodzieży. Na widok policjanta, właściciel noża zaczął uciekać, a pozostali starali się przeszkodzić funkcjonariuszowi w pościgu. Jeden z nich zaatakował policjanta, ale ten obezwładnił napastnika. Reszta grupy ruszyła na funkcjonariusza kopiąc go i usiłując uwolnić kompana zakutego w kajdanki. Policjant wezwał posiłki.
– Dwa patrole skierowane na osiedle zatrzymały uczestników zajścia – mówi Beata Frohlich, rzecznik sądeckiej policji. – Ujęty 17–latek to mieszkaniec jednego z bloków przy ulicy Broniewskiego.
Zaatakowany funkcjonariusz doznał obrażeń ciała. Za przestępstwo, którego dopuścili się młodzi ludzie grozi kara więzienia do trzech lat. Policjanci poszukują sprawców uszkodzenia radiowozu.
(sś)

Autor artykułu:

Kąpiel z ryzykiem

June 12th, 2007

Na Sądecczyźnie są rzeki, potoki, Jezioro Rożnowskie oraz spory kawałek Jeziora Czchowskiego, ale zawsze latem pojawia się kłopot z odnalezieniem miejsca, w którym można wskoczyć do wody bez obaw o zdrowie. Powiatowa Stacja Sanitarno–Epidemiologiczna w Nowym Sączu właśnie badała czystość wód i ogłosiła dosyć krótką listę miejsc, w których można się kąpać. Zaskakująco korzystnie wypada w nich Jezioro Rożnowskie, o którym sami sądeczanie mawiają nieco ironicznie „bajoro rożnowskie”.
– Skontrolowaliśmy czystość wód w rzekach i jeziorze w tych samych miejscach co zawsze – mówi Maria Kneć, kierowniczka Sekcji Higieny Komunalnej w Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Nowym Sączu. – Informację, gdzie można się kąpać przygotowaliśmy w oparciu o badania wody w maju i na początku czerwca. Takie badania będziemy przeprowadzać do końca sierpnia, co dwa tygodnie. Miejsc, w których wejście do wody nie wiąże się z niebezpiecznym narażeniem skóry na infekcje mamy na Sądecczyźnie kilkanaście. To jednak był stan na koniec minionego tygodnia…
– W przypadku wody, sprawa jest… płynna. Właśnie mam przed sobą wstępne wyniki najnowszego, bo poniedziałkowego pobierania próbek wody – dodaje Magdalena Antkiewicz, zastępczyni kierowniczki Sekcji Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Nowym Sączu. – Jezioro Rożnowskie nadal pozostaje bezpieczne dla kąpiących się, ale pogorszyła się sytuacja Dunajca, Popradu i Białej. Już przestrzegam przed wejściem do tych rzek. Powodem pogorszenia się czystości wód były opady deszczu.
Podnosząca się woda zmyła z brzegów to, co zostało po jesieni i zimie. W poprzednich latach te wszystkie brudy wcześniej – z wiosennymi ulewami – spływały do Jeziora Rożnowskiego i sytuacja była odwrotna. Można było się kąpać w rzekach, ale nie w jeziorze.
Na Jeziorze Rożnowskim takich przebadanych i zaakceptowanych miejsc do kąpieli jest dziesięć: obok pola namiotowego oraz stacji WOPR w Gródku nad Dunajcem, a także w Gródku nad Dunajcem – Koszarce, przy Ośrodku Wypoczynkowym AWF i Ośrodku Wczasowym Chemobudowy „Rożnów” w Znamirowicach Załężu, na wysokości przystani Yacht Clubu Beskid w Znamirowicach, obok pola namiotowego w Tabaszowej, nieopodal mostu w Siennej, przy polu biwakowym w Bartkowej oraz przy plaży w Rożnowie.
Na Sądecczyźnie można się też kąpać w Kamienicy w rejonie Jamnicy w Nowym Sączu i w potoku Szczawnik blisko restauracji Zamkowa w Muszynie.
Z ubiegłotygodniowej listy wypadły miejsca do kąpieli w Białej Tarnowskiej na wysokości mostu kolejowego w Grybowie, w Dunajcu w rejonie dzielnicy Wólki w Nowym Sączu i w Popradzie obok Ośrodka Wczasowego Lasek w Piwnicznej. Wszystko to, w zależności od pogody, może się zmienić.
stanisław śmierciak

Autor artykułu:

Dawał łapówkę

June 11th, 2007

Mógł odpowiadać za jedno przestępstwo, będzie się tłumaczył z dwóch i to poważnych. 41–letni rolnik ze Szczereża został przyłapany przez sądeckich policjantów, podczas jazdy traktorem na „podwójnym gazie”. Gdy mężczyzna dmuchnął w alkomat, urządzenie wskazało 1,3 promila alkoholu.
Traktorzysta próbował ratować się z opresji łapówką. Zaproponował policjantom 800 zł i poprosił, aby zapomnieli o sprawie. Nie zgodzili się. Mężczyzna stracił prawo jazdy. Stanie przed sądem za jazdę w stanie nietrzeźwym oraz za próbę przekupienia funkcjonariuszy.
Przypominamy, że kontroli trzeźwości mogą się spodziewać nie tylko kierowcy „osobówek”. W sezonie letnim policyjne kroniki pełne są wzmianek o nietrzeźwych rowerzystach i kierujących maszynami rolniczymi. W sobotę w Stróżach zatrzymano 30–letniego rowerzystę. Miał 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W Nowym Sączu na ul. Lachów Sądeckich wpadł na identycznym przestępstwie 50–latek (1,3 promila). Obaj muszą pożegnać się z prawem jazdy.
(ik)

Autor artykułu:

Dziecięce nagrody dla dorosłych

June 11th, 2007

Prowadzony przez Starostwo Powiatu Nowosądeckiego Zespół Placówek Opiekuńczo–Wychowawczych w Rytrze był tegorocznym gospodarzem imprezy, podczas której bawiły się dzieci z domów dziecka, rodzinnych domów dziecka, a także rodzin zastępczych z całej Sądecczyzny. Była to także okazja, by jak co roku nagrodzić najbardziej aktywnych sojuszników dzieci, dla których los nie jest zbyt łaskawy. Dla nich dzieci przygotowały statuetki „Pozytywni 2006”.
Na Sądecczyźnie działają: Zespół Placówek Opiekuńczo–Wychowawczych w Rytrze, rodzinne domy dziecka w Krynicy Zdroju i Lipnicy Wielkiej oraz Katolicka Placówka Wychowawcza „Nasz Dom” w Mochnaczce. Poza tym jest jeszcze 112 rodzin zastępczych – wylicza Anna Migacz z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie działającego przy starostwie. – Tam znajduje codzienne rodzinne ciepło wiele dziewcząt i chłopców, nie tylko z Sądecczyzny. Co najdziwniejsze, w większości nie są to całkowite sieroty. Do placówek i rodzin zastępczych trafiają dzieci, których rodziny okazały się niewydolne wychowawczo lub przestały interesować się losem potomstwa. Te dzieci dość często odwiedzają swych rodziców.
W prowadzeniu tego, co nazywa się rodzicielstwem zastępczym placówki na Sądecczyźnie mają wielu sojuszników. W sobotę, podczas dorocznego dziecięcego pikniku w Rytrze, honorowano sprzymierzeńców. Dla tych osób, instytucji i firm były przygotowane statuetki „pozytywni 2006”. Lista nie była zbyt długa.
W imieniu Krystyny i Roberta Garwolów z Barcic laur odbierał jeden z najsilniejszych ludzi w Polsce Tomasz Kowal odnoszący sukcesy w zawodach strongmanów. Jego obecność dzieci przyjęły jak nagrodę. Wielkie brawa towarzyszyły wręczeniu statuetki Sądeckiemu Pogotowiu Ratunkowemu – podstacji w Piwnicznej. Laury odbierali także: Radio RDN Małopolska, firma ATMA w Nowym Sączu, „Perła Południa” w Rytrze, Polska LPP S. A. z Gdańska, firma „Raj” z Gołkowic, MDK z Nowego Sącza, Krystyna Lupa z Chełmca, Monika Bielkiewicz z Warszawy, Arkadiusz Wierzbanowski z Nowego Sącza, Komisariat Policji z Piwnicznej Zdroju.
(sś)

Autor artykułu:

Pasażerowie przestaną moknąć

May 24th, 2007

Na to, co wydarzyło się wczoraj w Nowym Sączu przy ul. Paderewskiego obok jadłodajni Pod Wierzbą, mieszkańcy dwóch dużych osiedli bloków i całej dzielnicy domków jednorodzinnych czekali od lat. Dzięki staraniom radnego Jerzego Wituszyńskiego, na przystanku komunikacji miejskiej ustawiono wiatę z ławeczkami.
Była, ale zniknęła
Przystankowa infrastruktura zniknęła, gdy na niezagospodarowanej parceli stanął pawilon gastronomiczny, a obok urządzono ogrodzony parking. Właściciel nie zgodził się, by wiata zajmowała kawałek jego rancza. Bar padł, ale wiaty nadal nie można było odbudować. Niedawno pawilon i parking kupiła Zofia Sowa, właścicielka restauracji „Pod wierzbą” i uruchomiła tam jadłodajnię.
Reprezentujący interesy mieszkańców tego rejonu radny Jerzy Wituszyński zapytał ją, czy użyczyłaby kawałek prywatnego parkingu, by podstawić przystankową wiatę. Tłumaczył, że tak było zawsze, że ludzie starsi nie mają sił, by stać w oczekiwaniu na autobus, że nikt nie chce moknąć w czasie ulewy.
– Przecież to i mój interes, by ludzie mogli bezpiecznie i wygodnie oczekiwać na autobus, bo niektórzy klienci dojeżdżają miejską komunikacją na posiłki – powiedziała pani Zofia.
W kwadrans
Sprawa była pomyślnie załatwiona już podczas picia pierwszej kawy. To, co przez kilka lat było niemożliwe, stało się możliwe w kwadrans.
Jerzy Wituszyński, który jest geodetą, społecznie zrobił pomiary. Załatwił uzgodnienia i pozwolenia. Przekonał prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Andrzeja Leopolda Cisonia, by firma kupiła wiatę przystankową.
Wczoraj ekipa sądeckiego MPK zabrała się do jej montażu.
Mogła być tragedia
Wituszyński cały czas był na miejscu doglądając jak postępują prace. Ludzie, podchodzili do niego i dziękowali.
– Mamy za co dziękować, bo wiata to nie tylko wygoda, ale i większe bezpieczeństwo – mówił Zbigniew Grodny. – Chodnik tu wąski, na autobus czekają ruchliwi gimnazjaliści. Ktoś mógł wpaść pod auto. Mogła być tragedia.
(sś)

Autor artykułu:

Czekał na śmierć

May 24th, 2007

Pan Jan ze Starego Sącza od lutego walczy z rakiem. Chemioterapia jest jego jedyną nadzieją na zwycięstwo w batalii o życie. Gdyby nie nasza interwencja, czekałby na śmierć. W jednym z krakowskich szpitali dowiedział się, że trzeba czekać na zgodę Narodowego Funduszu Zdrowia na zastosowanie u niego chemioterapii, a na razie takiej zgody nie ma. Nie doczekałby się jej, bo nikt mu nie powiedział, że najpierw musi sam podpisać dokument, że chce poddać się kuracji!
Prywatna diagnoza
Pan Jan i jego żona Maria (nazwisko do wiadomości redakcji) odezwali się do nas po poniedziałkowej publikacji, w której informowaliśmy, że w sądeckim szpitalu uruchomiono chemioterapię. Opowiedzieli nam historię, która, jak przypuszczamy, może powielać się w dziesiątkach podobnych, dramatycznych scenariuszy.
Symptomy choroby wystąpiły u Czytelnika jesienią. Nowotwór zdiagnozowano… w lutym. W kwietniu mężczyznę poddano pierwszej chemioterapii, a mówi się, że walka z rakiem to wyścig z czasem, że liczy się każdy dzień, bo o życiu lub śmierci mogą przesądzić właśnie dni!
– Wszystko zaczęło się od dolegliwości żołądkowych. Bóle nasilały się z tygodnia na tydzień – opowiada pani Maria. – Widząc, że leki nie pomagają, lekarka pierwszego kontaktu dała mężowi skierowanie do szpitala. Nie mamy do niej pretensji, ale to, co nas spotkało później, to była po prostu tragedia.
W sądeckim szpitalu, do którego trafił pan Jan, także nie zdiagnozowano nowotworu, choć pacjent szybko tracił na wadze, a bóle stawały się nie do zniesienia.
– Zrobiono mężowi badanie serca, płuc i poinformowano, że powinien zgłosić się do specjalisty na gastroskopię. Zwróciłam uwagę, że na takie badanie czeka się kilka miesięcy, więc poradzono nam, abyśmy skorzystali z usług prywatnego gabinetu – mówi pani Maria. Nie mieli innego wyjścia. Tak zrobili. Dopiero tam dowiedzieli się z czym walczy chory. Pacjent trafił do krakowskiej kliniki onkologii przy ul. Kopernika. Trzeba było wyciąć mu żołądek, ale stwierdzono, że są już przerzuty do kości.
Trzeba wypełnić druk
Poddano go radioterapii. W kwietniu przyjął pierwszy cykl „chemii” i dowiedział się, że za miesiąc powinien zgłosić się na kolejny – z użyciem innego leku, bo pierwszy specyfik okazał się mało skuteczny.
– Przyjechałem we wskazanym terminie i dowiedziałem się, że kuracji nie będzie, bo NFZ nie wyraził zgody – mówi pan Jan.
Zaczęliśmy wraz z naszym Czytelnikiem „drążyć” sprawę. Po kilku telefonach do szpitala i do siedziby NFZ okazało się, że chory musi najpierw wypełnić druk zgody na przyjęcie chemii.
– Dlaczego nikt nam o tym nie powiedział w kwietniu, gdy mąż poddany był pierwszej kuracji? – rozpacza pani Maria.
Wczoraj nadrabialiśmy zaległości. W naszej redakcji drukowaliśmy niezbędny dokument, którego wzór jest na stronach internetowych NFZ. Na redakcyjnym biurku chory go wypełniał. Przy nas żona pana Jana rozmawiała przez telefon z Joanną Borgieł – rzecznikiem krakowskiej kliniki.
– Dlaczego nikt nam wcześniej nie powiedział, że trzeba złożyć ten druk? – dociekała.
– Do niedawna taka zgoda nie była wymagana, nie wiedzieliśmy… – tłumaczyła przedstawicielka szpitala. – Bardzo dobrze, że państwo nie czekali bezczynnie, tylko zainteresowali się sprawą.
Joanna Borgieł obiecała, że natychmiast dostarczy druk podpisany przez pana Jana lekarzowi – bo jego podpis także jest potrzebny. My będziemy śledzić czy dokument na wagę ludzkiego życia nie utknie w Narodowym Funduszu Zdrowia.
iwona kamieńska

Autor artykułu:

Młodzi wyjadą do Toskanii

May 23rd, 2007

Po roku kontaktów i zrealizowaniu unijnego projektu, samorząd powiatu nowosądeckiego podpisał stałą umowę o współpracy z włoskim miastem Massa. Uroczystość odbyła się we Włoszech.
To ważne dla obu stron
– W podpisaniu umowy uczestniczyła cała Rada Miasta Massa, przedstawiciele różnych instytucji, wojska, służb skarbowych i młodzież – mówi Stanisław Wanatowicz, przewodniczący Rady Powiatu Nowosądeckiego, który podpisywał umowę międzynarodową. – Przyznam, że zaskoczyło nas, jak wielką wagę przywiązują do tego wydarzenia Włosi.
Włoski partner został już „przetestowany” przez powiatowych samorządowców przy realizacji projektu, w ramach którego w obu krajach odbywały się konferencje poświęcone współpracującym regionom, ich mieszkańcom, walorom i perspektywom rozwoju.
– Tamto przedsięwzięcie pokazało, że możemy dobrze współpracować – dodaje Wanatowicz. – Dlatego zdecydowaliśmy o kolejnym przedsięwzięciu, tym razem poświęconym wspólnym elementom w historii. Przewidujemy udział młodzieży obu krajów. Międzynarodowe działania powiatu są w ogromnej mierze adresowane do młodych ludzi. Oni poznają świat, mieszkańców innych państw i dzięki temu uczą polskości, patriotyzmu oraz umiejętności zgodnego współżycia z ludźmi o odmiennych przekonaniach.
Wspólne zdobywanie pieniędzy
Podpisana właśnie umowa partnerska przewiduje wspólne aplikowanie o środki unijne, spotkania młodzieży, ułatwianie wzajemnych kontaktów przedsiębiorcom (zwłaszcza branży turystycznej) i wymianę doświadczeń. Ze strony powiatu nowosądeckiego w podpisaniu umowy uczestniczyli: Witold Kozłowski – sekretarz powiatu i wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, Cezary Burtak – radny powiatowy, przewodniczący Komisji Turystyki i Współpracy Międzynarodowej Rady Powiatu Nowosądeckiego, Andrzej Zarych – dyrektor Kancelarii Powiatu (wydział zajmujący się m.in. współpracą z samorządami) oraz przewodniczący Rady Powiatu Stanisław Wanatowicz.
– Obie strony we wspólnych przedsięwzięciach widzą wiele korzyści dla mieszkańców i samorządów – stwierdza Witold Kozłowski. – Sądzę, że nie będą to płonne nadzieje, a efekty będą widoczne już w najbliższych latach.
(olsz)

Autor artykułu:

Nie było tak źle

May 5th, 2007

Martyna Kronenberger z I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Długosza w Nowym Sączu mówi z uśmiechem, że dla niej był to najspokojniejszy dzień. Była bowiem zwolniona z pisania egzaminu maturalnego z polskiego jako finalistka Ogólnopolskiej Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Indeks na UJ ma już w kieszeni. Do szkoły przyszła kibicować koleżankom i kolegom.

Obywatelstwo i obywatelskość
– Sprawdziło się to przed czym ostrzegały starsze koleżanki, że jeśli łatwa i przyjemna jest matura próbna, to na tej rzeczywistej jest odwrotnie – mówi Karolina Sejud z sądeckiego I LO. – Bombą z nieco opóźnionym zapłonem okazało się czytanie ze zrozumieniem. Temat jaki miał z tego wynikać to generalnie obywatelstwo i obywatelskość. Przedstawiony nam fragment wykładu jakiejś pani profesor był nieco bełkotliwy. Trzeba było dobrze główkować, żeby z chaosu myśli utytułowanej autorki wychwycić i rozwinąć wątki dotyczące zadanego tematu.
Po wyjściu z sal egzaminacyjnych w I Liceum Ogólnokształcącym nastroje maturzystów generalnie nie były złe.
– Kto się uczył, czytał lektury, bywał na lekcjach nie tylko ciałem, ale i umysłem… – mówią niemal w duecie Beata Mika i Bartłomiej Skwarło z sądeckiego „Długosza”. – Fakt, że tematy były dziwne jeśli konfrontować je z przedmaturalną giełdą.
– W III „i” większość pisała rozprawę na drugi temat, ten o kreacji postaci matki w „Przedwiośniu” i „Granicy” – mówi Daniel Lipiński. – Trzeba było godzić literackie bujanie w obłokach z konkretami i wybranymi cytatami oraz odniesieniami do współczesności, żeby coś dobrego z tego wyszło.
Monika Pawlus z I LO w Nowym Sączu znalazła się w mniejszościowym gronie, które wybrało temat pozwalający kreślić rozważania o postawach młodzieży mając za punkt wyjścia sławne „Dziady” Adama Mickiewicza. Mówi, że w tematach zabrakło czysto współczesnego, na który wiele osób się nastawiało.
– Pożyjemy, poczekamy i poczytamy efekty wysiłku intelektualnego młodych – uśmiecha się Urszula Nowak, nauczycielka z II LO im. Marii Konopnickiej w Nowym Sączu, która zasiadała w komisji egzaminacyjnej w I LO. – Wszystko było w szkole znakomicie przygotowane. Atmosfera świetna. Młodzież bez zbytniego stresu, bo znająca swą wartość i swoje możliwości. Nie wiem czy wszyscy otrzymają oceny celujące, ale tego im życzę z całego serca.

Czas na poprawkę
– W naszym pierwszym ogólniaku maturę z polskiego zdawało 407 dziewcząt i chłopców, którzy skończyli naukę w tym roku – informuje dyrektor Aleksander Rybski. – Dwoje: Martyna Kronenberger i Rafał Milan było zwolnionych za olimpijskie sukcesy. Do tych zdających polski dołączyła jeszcze dwudziestka poprawiających maturę z polskiego sprzed roku, a nawet sprzed dwóch lat. Podobna mozaika będzie w kolejnych dniach matury w naszym liceum. Trójka jest zwolniona z egzaminu z biologii. Do egzaminów z różnych przedmiotów dołączą jednak maturzyści sprzed roku bądź dwóch lat, którym wtedy się noga powinęła. Takich osób będziemy mieć aż 77. Liczę, że za rok będą w gronie maturzystów dwie osoby, które w tym roku były na liście trzecioklasistów, ale nauki nie ukończyły popadając w załamanie z powodu kryzysów rodzinnych.
stanisław śmierciak

Autor artykułu:

Huczne obchody rocznicy konstytucji w Krakowie

May 3rd, 2007

W Krakowie zapalono znicze pod Grobem Nieznanego Żołnierza.

Uczestnicy uroczystości wzięli udział we mszy świętej w Katedrze Wawelskiej. Przed 12 pojawili się na Placu Św. Idziego przedstawiciele władz miasta i województwa, którzy złożyli wieniec pod Krzyżem Katyńskim. Na czele pochodu jechali ułani, potem przemaszerowało wojsko, policja, straż miejska, weterani i harcerze. Uczestniczący w obchodach spod Placu Św. Idziego ruszyli ul. Grodzką w stronę Rynku Głównego. Przechodząc obok Kościoła Mariackiego udali się w kierunku ul. Floriańskiej, skąd dotarli na Plac Matejki. Około 13:30 pod Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczystość. Kwiaty złożył prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oraz marszałek województwa, wicewojewoda Mucha oraz przedstawiciele licznych klubów partyjnych. Oprócz przedstawicieli władz kwiaty składały liczne organizacje kombatanckie.

To nie wszystkie atrakcje, które przygotowało miasto, by uczcić rocznice konstytucji 3 maja – ZOBACZ.

Autor artykułu: Jacek Filipek